Sfinansowano ze środków Funduszu Edukacji Finansowej, którego dysponentem jest Minister Finansów i Gospodarki. Realizatorem Zadania jest Fundacja Warszawski Instytut Bankowości.

Rachunki / Środki płatnicze

Rachunki / Środki płatnicze

Rachunki / Środki płatnicze

Konto bankowe, karta płatnicza, płatność telefonem – korzystasz z nich niemal każdego dnia. Są wygodne, szybkie i często tak oczywiste, że niekiedy rzadko zastanawiamy się, ile naprawdę kosztują i czy wykorzystujemy je w najlepszy możliwy sposób.

Tymczasem może się okazać, że płacimy za usługi, których nie potrzebujemy, albo nie korzystamy z rozwiązań, które mogłyby ułatwić zarządzanie pieniędzmi. Zwykle wystarczy lepiej zrozumieć, jak działają podstawowe produkty bankowe i na co zwracać uwagę przy ich wyborze. To pozwala łatwiej dopasować je do własnych potrzeb i uniknąć niepotrzebnych kosztów.

W tym temacie pokażemy ci, jak podejść do rachunków i środków płatniczych w bardziej świadomy i odpowiedzialny sposób. Dowiesz się, jak wybrać konto osobiste i bank odpowiadające twoim oczekiwaniom oraz jak sprawdzać i rozumieć opłaty związane z ich prowadzeniem.

Wyjaśnimy ci również, jak bezpiecznie korzystać z płatności online i mobilnych oraz na co zwracać uwagę, aby lepiej chronić swoje pieniądze. Pokażemy ci także, jak postępować w przypadku sporu z instytucją finansową lub nieautoryzowanej transakcji.

Przyjrzymy się takim zagadnieniom jak karta kredytowa, opłaty za transakcje zagraniczne czy analiza wyciągów bankowych. Dowiesz się również, czym jest tzw. otwarta bankowość i jak może wpływać na zarządzanie finansami oraz dostęp do różnych usług.

Dzięki temu lepiej poznasz narzędzia, z których korzystasz na co dzień, i nauczysz się używać ich w sposób bezpieczny oraz dopasowany do własnych potrzeb. To może pomóc uniknąć wielu niepotrzebnych kosztów i problemów.

Z czasem znajdziesz tu więcej materiałów, które pomogą Ci lepiej zrozumieć ten temat w praktyce.

Dbaj o finanse – to się opłaca!

Obejrzyj film

Rachunki i środki płatnicze – fakty vs mity

Transkrypcja filmu

Konta, karty, płatności telefonem – rozwiązania nowoczesne, wygodne i szybkie. Choć współczesne, krąży wokół nich trochę mitów. Umiesz je oddzielić od faktów?

● Mit nr 1 - Konto zawsze musi kosztować.

Fakt jest taki, że jeśli nie masz konta bankowego prowadzonego w złotówkach masz prawo do darmowego Podstawowego Rachunku Płatniczego. Konto można też zwolnić z opłat działając zgodnie z ofertą danego banku.

● Mit nr 2 - Karta kredytowa to kłopoty.

Jeśli kontrolujesz wydatki i spłacasz ją w terminie może być bardzo przydatnym narzędziem.

● Mit nr 3 - Małe opłaty oraz analiza historii konta nie mają znaczenia.

Fakty są takie, że drobne, powtarzalne wydatki w skali roku mogą stać się pokaźną sumą. Regularna analiza historii płatności to twój obowiązek: zauważysz nawyk „drobnych” wydatków, pomyłki w kwotach lub nieautoryzowane transakcje.

● Mit nr 4 - Przeświadczenie, że w sporze z bankiem jesteś bezbronny.

Możesz złożyć reklamację w banku, skorzystać z pomocy Arbitra Bankowego działającego przy Związku Banków Polskich lub wsparcia Rzecznika Finansowego.

A Ty? Odróżniasz fakty od mitów? Pamiętaj! Wiedza i świadome działanie są twoją najskuteczniejszą tarczą – także w świecie rachunków, płatności i technologii.

Dbaj o finanse – to się opłaca!

Obejrzyj film

Konto osobiste, czyli cyfrowy sejf – zrób to dziś!

Transkrypcja filmu

Czy zdarzyło ci się kiedyś, że przy kasie w twoim portfelu zabrakło gotówki? W takich chwilach pomocny okazuje się portfel cyfrowy, czyli konto osobiste. Choć nie jest ono obowiązkowe, stanowi dziś „finansowy adres” i bezpieczny sejf.

Bank i Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe chronią twoje pieniądze nowoczesnymi systemami, a w razie zgubienia karty wystarczy jedno kliknięcie w aplikacji, by ją zablokować i uratować środki. Jak wycisnąć z konta maksimum korzyści?

  • Budżet na autopilot. Aplikacja jest jak księgowy. Zlecenia stałe same opłacą rachunki, a funkcja autooszczędzania odłoży drobne kwoty przy każdej płatności kartą czy BLIK-iem. Śledząc historię transakcji, widzisz dokładnie, gdzie ucieka najwięcej pieniędzy.
  • Pułapka cudzych pieniędzy. Pamiętaj, że karta kredytowa czy limit w koncie to pieniądze pożyczone. Są pomocne w nagłych sytuacjach, ale jeśli spłata się przedłuży, zapłacisz odsetki.
  • Korzyści świadomego wyboru. Jeśli nie masz jeszcze rachunku bankowego w złotych, masz prawo do darmowego Podstawowego Rachunku Płatniczego. Zawsze sprawdź warunki, zanim założysz konto. Szukaj ofert, w których możesz uniknąć opłat – np. poprzez zapewnienie regularnego wpływu pensji lub wykonanie w miesiącu kilku transakcji kartą.

A Ty? Trzymasz pieniądze w skarpecie, czy korzystasz z konta? Znasz dodatkowe funkcjonalności, które mogą ci pomóc zarządzać pieniędzmi? Konto ma służyć twojej wygodzie. Wybierzcie je tak, by miało rozwiązania i warunki dla ciebie optymalne.

Dbaj o finanse – to się opłaca!

Infografiki

Podcast wideo

Dlaczego warto prowadzić budżet osobisty - prof. Witold Orłowski

Transkrypcja filmu

Kamil Kuć: Jest takie zjawisko paranormalne, które dotyka miliony Polaków: co miesiąc pieniądze znikają. No coś niesamowitego! Zarabiamy więcej niż pięć lat temu, a trzydziestego czy piątego już i tak zaglądamy na konto absolutnie z tym samym zdziwieniem – gdzie to się wszystko podziało? Po prostu tego nie ma. Wydaje mi się, że musi być jakieś lepsze wytłumaczenie niż: „no, zniknęło i tyle”. Ja nazywam się Kamil Kuć – Dbaj o finanse, a tego wyjaśnienia będę szukał razem z profesorem Witoldem Orłowskim – ekonomistą, nauczycielem akademickim i doradcą ekonomicznym. Dzień dobry!


Prof. Witold Orłowski: Dzień dobry, witam.


Kamil Kuć: Spróbujmy w takim razie rozwiązać tę zagadkę. Zarabiamy więcej, a pieniędzy nie przybywa. Kto jest sprawcą? Mam wrażenie, że ciągłe mówienie o inflacji w tym kontekście jest bardzo wygodnym wytłumaczeniem: „nie mam pieniędzy, bo inflacja idzie, wszystko drożeje”. Tak naprawdę to nigdy my nie jesteśmy temu winni.


Prof. Witold Orłowski: No bo nie jesteśmy winni temu, oczywiście.


Kamil Kuć: No, nie jesteśmy winni inflacji.


Prof. Witold Orłowski: Ani temu, że pieniędzy jest zawsze mniej, niż by się chciało. Tutaj jest parę zjawisk. Oczywiście nie jestem psychologiem, ale mogę się domyślać. Po pierwsze, tych pieniędzy zawsze chciałoby się wydać więcej, niż się ma, prawda? Kuszą te rzeczy dookoła i zawsze pojawia się wrażenie, że tak jest.


Kamil Kuć: Powiedzmy szczerze, że tu praktycznie nie ma górnego limitu.


Prof. Witold Orłowski: Tu nie ma górnego limitu. Co więcej, druga strona tego zjawiska jest taka, że jak zarabiamy więcej, to jednocześnie na więcej nas stać, ale nigdy nie będziemy w stanie kupić wszystkiego, co chcemy. Kiedy mamy trochę więcej pieniędzy, rozglądamy się dalej i cały czas mówimy: „No, tych pieniędzy jest za mało”. No chyba że rzeczywiście ktoś nam je ukradł – może inflacja, bo mówią mi, że więcej zarabiam, a ja cały czas chciałbym jeszcze kupić to, to i to. I brakuje. Psychologowie mówią w tym kontekście o tak zwanych aspiracjach konsumpcyjnych: z jednej strony rosną nam dochody i zarabiamy więcej, ale z drugiej – jak już zarabiamy więcej, to mamy ochotę jeszcze więcej kupować. I w efekcie tych pieniędzy zawsze jest trochę mniej, niż wynosi nasza potrzeba.


Kamil Kuć: Świetnym przykładem jest to, że mamy na świecie milionerów i miliarderów. To nie jest tak, że oni przestają zarabiać pieniądze – cały czas chcą zarabiać więcej.


Prof. Witold Orłowski: O tym lepiej nie rozmawiajmy, bo chyba żaden z nas nie ma takich doświadczeń. Pytanie, czy jest w ogóle jakaś kwota dochodów, od której człowiek naprawdę może kupić już wszystko i staje się to raczej rodzajem sportu.


Kamil Kuć: Ale w dalszym ciągu gromadzi.


Prof. Witold Orłowski: No tak, jak ma dziesięć miliardów, to dlaczego ma nie mieć dwunastu i tak dalej? Wtedy to już jest kwestia innej satysfakcji. Ona oczywiście nie wynika już z samych towarów, które za to kupujemy, bo co więcej można kupić? Są po prostu ludzie, którzy mają ciąg do samego zarabiania pieniędzy.


Kamil Kuć: Wydaje mi się, że wszystko sprowadza się do tego, że my jako ludzie po prostu lubimy wydawać pieniądze. Wydawanie stało się wręcz lekiem na wszystko: na zły humor, na nudę, na poczucie, że „dzisiaj sobie zasłużyłem, więc sprawię sobie prezent”. Mamy więc lek, na który receptę wypisujemy sobie sami, i działa absolutnie na wszystko. A te recepty się nie kończą, bo sami możemy je wystawiać.


Prof. Witold Orłowski: Możemy, póki starczy papieru – chociaż teraz są już elektroniczne. Z jednej strony jest w tym element normalności: sprawia nam satysfakcję kupowanie dóbr, które pomagają zaspokoić nasze potrzeby. Z drugiej strony pojawia się element już niekoniecznie związany z samym zaspokajaniem potrzeb. Zupełnie szczerze, nie chcę wymieniać marek samochodów, ale między dobrej klasy autem kosztującym 100 czy 150 tysięcy złotych a modelem superluksusowym za milion złotych naprawdę nie ma pięcio-, sześcio- czy siedmiokrotnej różnicy w jakości. Za te kolejne pieniądze dostaje się już bardzo niewiele. Ekonomiści zwracają uwagę, że ludzie wydają pieniądze nie tylko po to, by zaspokoić potrzebę – bo przy nowym aucie za 150 tysięcy mają ją w pełni zaspokojoną – ale też dla prestiżu: żeby sąsiedzi zazdrościli, żeby lepiej się poczuć, dowartościować i tak dalej. Pieniądz i wydatki pełnią więc różną rolę. To nie jest tylko czyste zaspokajanie potrzeb. Czasem ludzie mówią: „Jest mi źle, muszę coś kupić, to na pewno poprawi mi się humor”. To są właśnie zakupy emocjonalne.


Kamil Kuć: Jak rozpoznać u siebie, że kupujemy emocjonalnie? Co zrobić, żeby się tego wystrzegać, a jednak dalej kupować, tylko rozważnie?


Prof. Witold Orłowski: Powiedziałbym tak: każdy może kupować to, co chce. Jeśli komuś strasznie zależy na samochodzie konkretnej marki, żeby sąsiedzi zazdrościli – w porządku, kupuje sobie prestiż. Natomiast wystrzegać należy się zakupów ponad własne możliwości, których nie powinno się robić, a robi się je tylko dlatego, że coś nas skusiło. To są zakupy powodowane impulsem. Coś nam się strasznie spodobało, kupujemy, wracamy do domu i dopiero wtedy zadajemy sobie pytanie, po co właściwie to kupiliśmy.


Kamil Kuć: I w sumie nie było mnie na to stać...


Prof. Witold Orłowski: Właśnie: po pierwsze nie było nas stać, a po drugie okazuje się, że ta rzecz ani nie jest nam potrzebna, ani nie sprawia żadnej satysfakcji. Niezależnie od tego, ile ma się pieniędzy, trzeba zachować zdrowy rozsądek i starać się myśleć w trakcie zakupów. Zadać sobie pytanie: „Czy to jest mi na pewno potrzebne?”. Proszę zwrócić uwagę, że sklepy doskonale na tym korzystają. Przy kasach stoi cała masa drobiazgów, których normalnie byśmy nie kupili, ale kuszą, gdy stoimy w kolejce – ładnie wyglądają i są pod ręką. Handel wie, że często kupujemy pod wpływem impulsu.


Kamil Kuć: I często to wykorzystuje.


Prof. Witold Orłowski: Wykorzystuje to i specjalnie wystawia rzeczy podatne na taki impuls. Na co mi kolejna guma do żucia, skoro mam już trzy opakowania w samochodzie? Stoję przy kasie, ładnie wygląda, myślę: „Fajna ta guma, może już mi się skończyła w aucie? Wezmę na wszelki wypadek”. Trzeba się pilnować. Z powodu gumy do żucia nikt nie zbankrutuje, ale jeśli kupujemy w ten sposób bezrefleksyjnie, możemy grubo przesadzić. Guma to pestka, ale przecież idziemy do sklepu po sprzęt RTV. Wiemy, jakiej wielkości telewizor chcemy kupić, a sprzedawca mówi: „Proszę pana, po co taki? Tu jest 60 cali, a tamten model jeszcze sam gotuje i śpiewa piosenki w nocy”. Wielu z nas wpada w pułapkę: planujemy wydać, strzelam, dwa tysiące złotych, a wychodzimy ze sprzętem za pięć tysięcy, bo daliśmy się skusić kolejnymi bajerami. Warto robić zakupy na chłodno. Zanim damy się skusić, zapiszmy sobie, czego naprawdę potrzebujemy. Dotyczy to zarówno telewizora, jak i codziennych zakupów spożywczych – warto iść z listą, zamiast ulegać promocjom w stylu: „Kup trzy opakowania, będzie taniej”. Potem mąż wraca dumny: „Kupiłem trzy opakowania!”. „Ale po co nam trzy?”. „Bo było taniej”. Tyle że jedno wyrzucimy, bo się zmarnuje. Róbmy zakupy wtedy, kiedy nie jesteśmy podatni na impulsy wymykające się rozumowi. Zróbmy listę, zamiast dawać się wodzić za nos hasłami, że za kolejne 500 zł dostaniemy coś jeszcze.


Kamil Kuć: I tutaj chciałbym przejść do spokojnego planowania wydatków. Każdy z nas powinien mieć kontrolę nad swoimi finansami, żeby ograniczać zakupy emocjonalne i wydawać odpowiedzialnie. Mam jednak wrażenie, że hasło „prowadzenie budżetu domowego” brzmi trochę jak dieta: wiadomo, że trzeba, ale samo słowo psuje humor. Prowadzenie budżetu domowego... to jest taki kaganiec, który gdzieś tam...


Prof. Witold Orłowski: To w ogóle brzmi tak paskudnie: „budżet domowy”. Od razu wiadomo, że będzie ograniczanie, że będzie zaciskanie pasa.


Kamil Kuć: Tak. Czy da się to w ogóle odwrócić o 180 stopni, żeby ktoś podszedł do tego pozytywnie?


Prof. Witold Orłowski: Po pierwsze, nie nazywajmy tego budżetem domowym, tylko planem wydatków. Wtedy brzmi to znacznie lepiej i nie kojarzy się od razu z oszczędzaniem i ograniczaniem. Warto planować wydatki z różnych powodów. Jeśli planujemy wydatki i budżet, możemy na przykład rozpisać koszty ponoszone w dłuższym okresie, płacone w ratach czy raz do roku – jak ubezpieczenie samochodu. Wiemy dokładnie, kiedy nastąpi płatność, i jesteśmy na to przygotowani, zamiast być zaskoczonym faktem, że akurat w tym miesiącu mamy kumulację jednorazowych wydatków. Druga sprawa: to pozwala nam pilnować rozsądku. Mamy zaplanowany telewizor za trzy tysiące i jak idziemy do sklepu, to kupujemy za trzy tysiące – nawet jeśli sprzedawca przekonuje: „Proszę pana, tu jest model za siedem tysięcy, przeceniony o dwa tysiące, zrobi pan wspaniały interes”. Ostatecznie kupilibyśmy sprzęt za pięć tysięcy zamiast za trzy. Warto się zastanowić. Oszczędność jest cnotą i jeśli chcemy odłożyć na coś większego, na przykład na lipcowe wakacje, plan pozwala zapisać potrzebną kwotę i na nią odkładać, ograniczając inne wydatki. Choć z drugiej strony niewiele rodzin naprawdę siada z ołówkiem w ręku i robi taki plan wydatków.


Kamil Kuć: Powiem szczerze, sprawdziłem, ile osób wciąż zapisuje wydatki na kartce – w zeszycie i długopisem. Bo można to robić w Excelu, ale w zapisywaniu w zeszycie nie ma nic złego.


Sprawdź nasze kalkulatory

Kalkulator budżetu osobistego

Kalkulator budżetu osobistego

Wpisz dochody, wydatki i oszczędności a my policzymy, ile naprawdę zostaje Ci na koniec miesiąca.

Kalkulator poduszki bezpieczeństwa

Kalkulator poduszki bezpieczeństwa

Poduszka finansowa przyda się każdemu — sprawdź, ile odłożyć i kiedy uda się ją zebrać.

Kalkulator procentu składanego

Kalkulator procentu składanego

Zobacz różnicę między procentem prostym a składanym i sprawdź, jak rośnie kapitał w czasie.

Kalkulator odsetek

Kalkulator odsetek

Policz, zanim otworzysz lokatę

Rachunki / Środki płatnicze

Konto bankowe, karta płatnicza, płatność telefonem – korzystasz z nich niemal każdego dnia. Są wygodne, szybkie i często tak oczywiste, że niekiedy rzadko zastanawiamy się, ile naprawdę kosztują i czy wykorzystujemy je w najlepszy możliwy sposób.

Tymczasem może się okazać, że płacimy za usługi, których nie potrzebujemy, albo nie korzystamy z rozwiązań, które mogłyby ułatwić zarządzanie pieniędzmi. Zwykle wystarczy lepiej zrozumieć, jak działają podstawowe produkty bankowe i na co zwracać uwagę przy ich wyborze. To pozwala łatwiej dopasować je do własnych potrzeb i uniknąć niepotrzebnych kosztów.

W tym temacie pokażemy ci, jak podejść do rachunków i środków płatniczych w bardziej świadomy i odpowiedzialny sposób. Dowiesz się, jak wybrać konto osobiste i bank odpowiadające twoim oczekiwaniom oraz jak sprawdzać i rozumieć opłaty związane z ich prowadzeniem.

Wyjaśnimy ci również, jak bezpiecznie korzystać z płatności online i mobilnych oraz na co zwracać uwagę, aby lepiej chronić swoje pieniądze. Pokażemy ci także, jak postępować w przypadku sporu z instytucją finansową lub nieautoryzowanej transakcji.

Przyjrzymy się takim zagadnieniom jak karta kredytowa, opłaty za transakcje zagraniczne czy analiza wyciągów bankowych. Dowiesz się również, czym jest tzw. otwarta bankowość i jak może wpływać na zarządzanie finansami oraz dostęp do różnych usług.

Dzięki temu lepiej poznasz narzędzia, z których korzystasz na co dzień, i nauczysz się używać ich w sposób bezpieczny oraz dopasowany do własnych potrzeb. To może pomóc uniknąć wielu niepotrzebnych kosztów i problemów.

Z czasem znajdziesz tu więcej materiałów, które pomogą Ci lepiej zrozumieć ten temat w praktyce.

Dbaj o finanse – to się opłaca!

Obejrzyj film

Rachunki i środki płatnicze – fakty vs mity

Transkrypcja filmu

Konta, karty, płatności telefonem – rozwiązania nowoczesne, wygodne i szybkie. Choć współczesne, krąży wokół nich trochę mitów. Umiesz je oddzielić od faktów?

● Mit nr 1 - Konto zawsze musi kosztować.

Fakt jest taki, że jeśli nie masz konta bankowego prowadzonego w złotówkach masz prawo do darmowego Podstawowego Rachunku Płatniczego. Konto można też zwolnić z opłat działając zgodnie z ofertą danego banku.

● Mit nr 2 - Karta kredytowa to kłopoty.

Jeśli kontrolujesz wydatki i spłacasz ją w terminie może być bardzo przydatnym narzędziem.

● Mit nr 3 - Małe opłaty oraz analiza historii konta nie mają znaczenia.

Fakty są takie, że drobne, powtarzalne wydatki w skali roku mogą stać się pokaźną sumą. Regularna analiza historii płatności to twój obowiązek: zauważysz nawyk „drobnych” wydatków, pomyłki w kwotach lub nieautoryzowane transakcje.

● Mit nr 4 - Przeświadczenie, że w sporze z bankiem jesteś bezbronny.

Możesz złożyć reklamację w banku, skorzystać z pomocy Arbitra Bankowego działającego przy Związku Banków Polskich lub wsparcia Rzecznika Finansowego.

A Ty? Odróżniasz fakty od mitów? Pamiętaj! Wiedza i świadome działanie są twoją najskuteczniejszą tarczą – także w świecie rachunków, płatności i technologii.

Dbaj o finanse – to się opłaca!

Obejrzyj film

Konto osobiste, czyli cyfrowy sejf – zrób to dziś!

Transkrypcja filmu

Czy zdarzyło ci się kiedyś, że przy kasie w twoim portfelu zabrakło gotówki? W takich chwilach pomocny okazuje się portfel cyfrowy, czyli konto osobiste. Choć nie jest ono obowiązkowe, stanowi dziś „finansowy adres” i bezpieczny sejf.

Bank i Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe chronią twoje pieniądze nowoczesnymi systemami, a w razie zgubienia karty wystarczy jedno kliknięcie w aplikacji, by ją zablokować i uratować środki. Jak wycisnąć z konta maksimum korzyści?

  • Budżet na autopilot. Aplikacja jest jak księgowy. Zlecenia stałe same opłacą rachunki, a funkcja autooszczędzania odłoży drobne kwoty przy każdej płatności kartą czy BLIK-iem. Śledząc historię transakcji, widzisz dokładnie, gdzie ucieka najwięcej pieniędzy.
  • Pułapka cudzych pieniędzy. Pamiętaj, że karta kredytowa czy limit w koncie to pieniądze pożyczone. Są pomocne w nagłych sytuacjach, ale jeśli spłata się przedłuży, zapłacisz odsetki.
  • Korzyści świadomego wyboru. Jeśli nie masz jeszcze rachunku bankowego w złotych, masz prawo do darmowego Podstawowego Rachunku Płatniczego. Zawsze sprawdź warunki, zanim założysz konto. Szukaj ofert, w których możesz uniknąć opłat – np. poprzez zapewnienie regularnego wpływu pensji lub wykonanie w miesiącu kilku transakcji kartą.

A Ty? Trzymasz pieniądze w skarpecie, czy korzystasz z konta? Znasz dodatkowe funkcjonalności, które mogą ci pomóc zarządzać pieniędzmi? Konto ma służyć twojej wygodzie. Wybierzcie je tak, by miało rozwiązania i warunki dla ciebie optymalne.

Dbaj o finanse – to się opłaca!

Infografiki

Podcast wideo

Dlaczego warto prowadzić budżet osobisty - prof. Witold Orłowski

Transkrypcja filmu

Kamil Kuć: Jest takie zjawisko paranormalne, które dotyka miliony Polaków: co miesiąc pieniądze znikają. No coś niesamowitego! Zarabiamy więcej niż pięć lat temu, a trzydziestego czy piątego już i tak zaglądamy na konto absolutnie z tym samym zdziwieniem – gdzie to się wszystko podziało? Po prostu tego nie ma. Wydaje mi się, że musi być jakieś lepsze wytłumaczenie niż: „no, zniknęło i tyle”. Ja nazywam się Kamil Kuć – Dbaj o finanse, a tego wyjaśnienia będę szukał razem z profesorem Witoldem Orłowskim – ekonomistą, nauczycielem akademickim i doradcą ekonomicznym. Dzień dobry!


Prof. Witold Orłowski: Dzień dobry, witam.


Kamil Kuć: Spróbujmy w takim razie rozwiązać tę zagadkę. Zarabiamy więcej, a pieniędzy nie przybywa. Kto jest sprawcą? Mam wrażenie, że ciągłe mówienie o inflacji w tym kontekście jest bardzo wygodnym wytłumaczeniem: „nie mam pieniędzy, bo inflacja idzie, wszystko drożeje”. Tak naprawdę to nigdy my nie jesteśmy temu winni.


Prof. Witold Orłowski: No bo nie jesteśmy winni temu, oczywiście.


Kamil Kuć: No, nie jesteśmy winni inflacji.


Prof. Witold Orłowski: Ani temu, że pieniędzy jest zawsze mniej, niż by się chciało. Tutaj jest parę zjawisk. Oczywiście nie jestem psychologiem, ale mogę się domyślać. Po pierwsze, tych pieniędzy zawsze chciałoby się wydać więcej, niż się ma, prawda? Kuszą te rzeczy dookoła i zawsze pojawia się wrażenie, że tak jest.


Kamil Kuć: Powiedzmy szczerze, że tu praktycznie nie ma górnego limitu.


Prof. Witold Orłowski: Tu nie ma górnego limitu. Co więcej, druga strona tego zjawiska jest taka, że jak zarabiamy więcej, to jednocześnie na więcej nas stać, ale nigdy nie będziemy w stanie kupić wszystkiego, co chcemy. Kiedy mamy trochę więcej pieniędzy, rozglądamy się dalej i cały czas mówimy: „No, tych pieniędzy jest za mało”. No chyba że rzeczywiście ktoś nam je ukradł – może inflacja, bo mówią mi, że więcej zarabiam, a ja cały czas chciałbym jeszcze kupić to, to i to. I brakuje. Psychologowie mówią w tym kontekście o tak zwanych aspiracjach konsumpcyjnych: z jednej strony rosną nam dochody i zarabiamy więcej, ale z drugiej – jak już zarabiamy więcej, to mamy ochotę jeszcze więcej kupować. I w efekcie tych pieniędzy zawsze jest trochę mniej, niż wynosi nasza potrzeba.


Kamil Kuć: Świetnym przykładem jest to, że mamy na świecie milionerów i miliarderów. To nie jest tak, że oni przestają zarabiać pieniądze – cały czas chcą zarabiać więcej.


Prof. Witold Orłowski: O tym lepiej nie rozmawiajmy, bo chyba żaden z nas nie ma takich doświadczeń. Pytanie, czy jest w ogóle jakaś kwota dochodów, od której człowiek naprawdę może kupić już wszystko i staje się to raczej rodzajem sportu.


Kamil Kuć: Ale w dalszym ciągu gromadzi.


Prof. Witold Orłowski: No tak, jak ma dziesięć miliardów, to dlaczego ma nie mieć dwunastu i tak dalej? Wtedy to już jest kwestia innej satysfakcji. Ona oczywiście nie wynika już z samych towarów, które za to kupujemy, bo co więcej można kupić? Są po prostu ludzie, którzy mają ciąg do samego zarabiania pieniędzy.


Kamil Kuć: Wydaje mi się, że wszystko sprowadza się do tego, że my jako ludzie po prostu lubimy wydawać pieniądze. Wydawanie stało się wręcz lekiem na wszystko: na zły humor, na nudę, na poczucie, że „dzisiaj sobie zasłużyłem, więc sprawię sobie prezent”. Mamy więc lek, na który receptę wypisujemy sobie sami, i działa absolutnie na wszystko. A te recepty się nie kończą, bo sami możemy je wystawiać.


Prof. Witold Orłowski: Możemy, póki starczy papieru – chociaż teraz są już elektroniczne. Z jednej strony jest w tym element normalności: sprawia nam satysfakcję kupowanie dóbr, które pomagają zaspokoić nasze potrzeby. Z drugiej strony pojawia się element już niekoniecznie związany z samym zaspokajaniem potrzeb. Zupełnie szczerze, nie chcę wymieniać marek samochodów, ale między dobrej klasy autem kosztującym 100 czy 150 tysięcy złotych a modelem superluksusowym za milion złotych naprawdę nie ma pięcio-, sześcio- czy siedmiokrotnej różnicy w jakości. Za te kolejne pieniądze dostaje się już bardzo niewiele. Ekonomiści zwracają uwagę, że ludzie wydają pieniądze nie tylko po to, by zaspokoić potrzebę – bo przy nowym aucie za 150 tysięcy mają ją w pełni zaspokojoną – ale też dla prestiżu: żeby sąsiedzi zazdrościli, żeby lepiej się poczuć, dowartościować i tak dalej. Pieniądz i wydatki pełnią więc różną rolę. To nie jest tylko czyste zaspokajanie potrzeb. Czasem ludzie mówią: „Jest mi źle, muszę coś kupić, to na pewno poprawi mi się humor”. To są właśnie zakupy emocjonalne.


Kamil Kuć: Jak rozpoznać u siebie, że kupujemy emocjonalnie? Co zrobić, żeby się tego wystrzegać, a jednak dalej kupować, tylko rozważnie?


Prof. Witold Orłowski: Powiedziałbym tak: każdy może kupować to, co chce. Jeśli komuś strasznie zależy na samochodzie konkretnej marki, żeby sąsiedzi zazdrościli – w porządku, kupuje sobie prestiż. Natomiast wystrzegać należy się zakupów ponad własne możliwości, których nie powinno się robić, a robi się je tylko dlatego, że coś nas skusiło. To są zakupy powodowane impulsem. Coś nam się strasznie spodobało, kupujemy, wracamy do domu i dopiero wtedy zadajemy sobie pytanie, po co właściwie to kupiliśmy.


Kamil Kuć: I w sumie nie było mnie na to stać...


Prof. Witold Orłowski: Właśnie: po pierwsze nie było nas stać, a po drugie okazuje się, że ta rzecz ani nie jest nam potrzebna, ani nie sprawia żadnej satysfakcji. Niezależnie od tego, ile ma się pieniędzy, trzeba zachować zdrowy rozsądek i starać się myśleć w trakcie zakupów. Zadać sobie pytanie: „Czy to jest mi na pewno potrzebne?”. Proszę zwrócić uwagę, że sklepy doskonale na tym korzystają. Przy kasach stoi cała masa drobiazgów, których normalnie byśmy nie kupili, ale kuszą, gdy stoimy w kolejce – ładnie wyglądają i są pod ręką. Handel wie, że często kupujemy pod wpływem impulsu.


Kamil Kuć: I często to wykorzystuje.


Prof. Witold Orłowski: Wykorzystuje to i specjalnie wystawia rzeczy podatne na taki impuls. Na co mi kolejna guma do żucia, skoro mam już trzy opakowania w samochodzie? Stoję przy kasie, ładnie wygląda, myślę: „Fajna ta guma, może już mi się skończyła w aucie? Wezmę na wszelki wypadek”. Trzeba się pilnować. Z powodu gumy do żucia nikt nie zbankrutuje, ale jeśli kupujemy w ten sposób bezrefleksyjnie, możemy grubo przesadzić. Guma to pestka, ale przecież idziemy do sklepu po sprzęt RTV. Wiemy, jakiej wielkości telewizor chcemy kupić, a sprzedawca mówi: „Proszę pana, po co taki? Tu jest 60 cali, a tamten model jeszcze sam gotuje i śpiewa piosenki w nocy”. Wielu z nas wpada w pułapkę: planujemy wydać, strzelam, dwa tysiące złotych, a wychodzimy ze sprzętem za pięć tysięcy, bo daliśmy się skusić kolejnymi bajerami. Warto robić zakupy na chłodno. Zanim damy się skusić, zapiszmy sobie, czego naprawdę potrzebujemy. Dotyczy to zarówno telewizora, jak i codziennych zakupów spożywczych – warto iść z listą, zamiast ulegać promocjom w stylu: „Kup trzy opakowania, będzie taniej”. Potem mąż wraca dumny: „Kupiłem trzy opakowania!”. „Ale po co nam trzy?”. „Bo było taniej”. Tyle że jedno wyrzucimy, bo się zmarnuje. Róbmy zakupy wtedy, kiedy nie jesteśmy podatni na impulsy wymykające się rozumowi. Zróbmy listę, zamiast dawać się wodzić za nos hasłami, że za kolejne 500 zł dostaniemy coś jeszcze.


Kamil Kuć: I tutaj chciałbym przejść do spokojnego planowania wydatków. Każdy z nas powinien mieć kontrolę nad swoimi finansami, żeby ograniczać zakupy emocjonalne i wydawać odpowiedzialnie. Mam jednak wrażenie, że hasło „prowadzenie budżetu domowego” brzmi trochę jak dieta: wiadomo, że trzeba, ale samo słowo psuje humor. Prowadzenie budżetu domowego... to jest taki kaganiec, który gdzieś tam...


Prof. Witold Orłowski: To w ogóle brzmi tak paskudnie: „budżet domowy”. Od razu wiadomo, że będzie ograniczanie, że będzie zaciskanie pasa.


Kamil Kuć: Tak. Czy da się to w ogóle odwrócić o 180 stopni, żeby ktoś podszedł do tego pozytywnie?


Prof. Witold Orłowski: Po pierwsze, nie nazywajmy tego budżetem domowym, tylko planem wydatków. Wtedy brzmi to znacznie lepiej i nie kojarzy się od razu z oszczędzaniem i ograniczaniem. Warto planować wydatki z różnych powodów. Jeśli planujemy wydatki i budżet, możemy na przykład rozpisać koszty ponoszone w dłuższym okresie, płacone w ratach czy raz do roku – jak ubezpieczenie samochodu. Wiemy dokładnie, kiedy nastąpi płatność, i jesteśmy na to przygotowani, zamiast być zaskoczonym faktem, że akurat w tym miesiącu mamy kumulację jednorazowych wydatków. Druga sprawa: to pozwala nam pilnować rozsądku. Mamy zaplanowany telewizor za trzy tysiące i jak idziemy do sklepu, to kupujemy za trzy tysiące – nawet jeśli sprzedawca przekonuje: „Proszę pana, tu jest model za siedem tysięcy, przeceniony o dwa tysiące, zrobi pan wspaniały interes”. Ostatecznie kupilibyśmy sprzęt za pięć tysięcy zamiast za trzy. Warto się zastanowić. Oszczędność jest cnotą i jeśli chcemy odłożyć na coś większego, na przykład na lipcowe wakacje, plan pozwala zapisać potrzebną kwotę i na nią odkładać, ograniczając inne wydatki. Choć z drugiej strony niewiele rodzin naprawdę siada z ołówkiem w ręku i robi taki plan wydatków.


Kamil Kuć: Powiem szczerze, sprawdziłem, ile osób wciąż zapisuje wydatki na kartce – w zeszycie i długopisem. Bo można to robić w Excelu, ale w zapisywaniu w zeszycie nie ma nic złego.


Sprawdź nasze kalkulatory

Kalkulator budżetu osobistego

Kalkulator budżetu osobistego

Wpisz dochody, wydatki i oszczędności a my policzymy, ile naprawdę zostaje Ci na koniec miesiąca.

Kalkulator poduszki bezpieczeństwa

Kalkulator poduszki bezpieczeństwa

Poduszka finansowa przyda się każdemu — sprawdź, ile odłożyć i kiedy uda się ją zebrać.

Kalkulator procentu składanego

Kalkulator procentu składanego

Zobacz różnicę między procentem prostym a składanym i sprawdź, jak rośnie kapitał w czasie.

Kalkulator odsetek

Kalkulator odsetek

Policz, zanim otworzysz lokatę

Podtematy w tym temacie

Wybierz podtemat, aby przejść do odpowiedniej strony

Podtematy w tym temacie

Wybierz podtemat, aby przejść do odpowiedniej strony

Sprawdź pozostałe tematy

Tworzenie budżetu osobistego/domowego

Sprawdź

Wydatki

Sprawdź

Zobacz wszystkie tematy

Sprawdź pozostałe tematy

Tworzenie budżetu osobistego/domowego

Sprawdź

Wydatki

Sprawdź

Zobacz wszystkie tematy

Wypełnij ankietę

Poświęć chwilę na krótką ocenę. Twoja opinia pomaga nam rozwijać materiały i lepiej dopasowywać treści do potrzeb odbiorców.

Wypełnij ankietę

Poświęć chwilę na krótką ocenę. Twoja opinia pomaga nam rozwijać materiały i lepiej dopasowywać treści do potrzeb odbiorców.

Sfinansowano ze środków Funduszu Edukacji Finansowej, którego dysponentem jest Minister Finansów i Gospodarki. Realizatorem Zadania jest Fundacja Warszawski Instytut Bankowości.

Otwiera zewnętrzny link.