Sfinansowano ze środków Funduszu Edukacji Finansowej, którego dysponentem jest Minister Finansów i Gospodarki. Realizatorem Zadania jest Fundacja Warszawski Instytut Bankowości.

Oszustwa finansowe, cyberprzestępstwa

Oszustwa finansowe, cyberprzestępstwa

Oszustwa finansowe, cyberprzestępstwa

Fałszywy SMS o dopłacie do paczki, telefon od rzekomego pracownika banku czy wiadomość z informacją o wyjątkowej okazji inwestycyjnej – takie sytuacje zdarzają się coraz częściej.

Oszuści potrafią skutecznie podszywać się pod zaufane instytucje i osoby. Dlatego wiele prób oszustwa na pierwszy rzut oka wygląda całkowicie wiarygodnie. Z tego powodu wiele osób orientuje się, że padło ofiarą oszustwa dopiero wtedy, gdy pieniądze znikną z konta lub ktoś wykorzysta ich dane.

Oszuści nie atakują wyłącznie za pomocą komputerów i telefonów. Znacznie częściej próbują wykorzystać emocje, pośpiech i nieuwagę. Strach, presja czasu lub obietnica szybkiej korzyści potrafią skutecznie utrudnić racjonalną ocenę sytuacji. To dlatego tak ważna jest ostrożność i umiejętność rozpoznawania sygnałów ostrzegawczych.

W ramach tego tematu pokażemy ci na przykładach, jakie są najczęstsze rodzaje oszustw finansowych i cyberprzestępstw oraz jak oszuści działają w praktyce. Dowiesz się, czym jest kradzież tożsamości i jak chronić swoje dane osobowe w codziennym życiu. Zobaczysz również, dlaczego warto dbać o bezpieczeństwo nie tylko w Internecie, ale także poza nim.

Wyjaśnimy, jakimi metodami posługują się oszuści i w jaki sposób próbują wpływać na decyzje swoich ofiar. Dowiesz się, jakie sygnały powinny wzbudzić twoją czujność, nawet jeśli wiadomość, strona internetowa lub rozmowa telefoniczna wyglądają całkiem wiarygodnie.

Przyjrzymy się również temu, jakie prawa przysługują konsumentom i jakie możliwości ochrony są dostępne w przypadku problemów w relacjach z pożyczkodawcą. Dowiesz się też, gdzie zgłaszać oszustwa i jakie działania warto podjąć, aby ograniczyć ich skutki, jeśli już do nich dojdzie.

Dzięki temu łatwiej rozpoznasz zagrożenia i unikniesz sytuacji, które mogą prowadzić do utraty twoich pieniędzy lub danych osobowych. W świecie cyfrowym wiedza, ostrożność i nawyk weryfikowania informacji należą do najskuteczniejszych form ochrony.

Z czasem znajdziesz tu więcej materiałów, które pomogą Ci lepiej zrozumieć ten temat w praktyce.

Dbaj o finanse – to się opłaca!

Obejrzyj film

Cyberprzestępstwa finansowe – błąd, który kosztuje

Transkrypcja filmu

Mimo ostrzeżeń w mediach, ludzie wciąż oddają oszustom oszczędności życia. Fałszywy SMS od kuriera o „dopłacie do paczki” czy telefon od rzekomego „konsultanta bankowego” to cyberprzestępstwa, które wyglądają niewinnie. Dlatego tak łatwo dajemy się złapać w sieć. Przestępcy hakują nasze emocje. Przekonanie, że ten problem dotyczy tylko osób starszych to kosztowny błąd. Jakie jeszcze błędy popełniamy?

● 1. Działanie w amoku i pośpiechu. Strach przed utratą pieniędzy, sztucznie wywołana presja czasu albo obietnica wyjątkowej okazji – to flagowe triki oszustów. Gdy ktoś żąda od ciebie natychmiastowej decyzji, przelewu blikiem czy instalacji aplikacji to znak, że należy zakończyć rozmowę. Emocje są najgorszym doradcą.

● 2. Brak weryfikacji. Logo w mailu wygląda identycznie, a numer telefonu na ekranie smartfona wyświetla się jako „Infolinia Banku” – w dzisiejszych czasach to nic pewnego. Jeśli coś wydaje ci się podejrzane rozłącz się!

● 3. Paraliż i brak reakcji. Jeśli zorientujesz się, że padłeś ofiarą cyberprzestępstwa, liczy się każda sekunda. Skontaktuj się z bankiem i zablokuj karty oraz dostęp do bankowości. To szansa na uratowanie chociaż części pieniędzy.

A Ty? Kończysz rozmowę gdy rzekomy pracownik banku prosi cię o podanie loginu lub hasła? W wirtualnym świecie luksus bezgranicznego zaufania nie istnieje. Chroń swoje dane logowania tak, jak chronisz klucze do własnego domu.

Dbaj o finanse – to się opłaca!

Obejrzyj film

Twój PESEL ma życie, o którym nie wiesz, czyli błąd, który kosztuje

Transkrypcja filmu

Wyobraź sobie, że pijesz spokojnie poranną kawę, a ktoś – posługując się twoimi danymi próbuje wyłudzić pożyczkę. Brzmi jak scenariusz kiepskiego dreszczowca?

Twoje dane – PESEL, numer i seria dowodu osobistego czy login do banku lub SKOKu – w rękach oszusta to klucz do sejfu z twoimi oszczędnościami. Na co uważać, aby nie popełniać błędów?

● Zasada ograniczonego zaufania. Banki, SKOKi, urzędy i policja nigdy nie proszą o loginy i hasła. Jeśli ktoś twierdzi inaczej – zakończ rozmowę.

● Bezpieczeństwo na piątkę, czyli 5 kluczowych zasad

  • Nie podawaj danych bez wyraźnej potrzeby – np. PESELu, serii i numeru dowodu osobistego. Loginów i haseł nie podawaj nigdy!
  • Nie publikuj zdjęć dokumentów w sieci.
  • Nie zostawiaj dokumentów tożsamości np. w wypożyczalni rowerów czy na siłowni.
  • Stara umowa trafia do kosza? Tylko jeśli najpierw pociąłeś ją na bardzo drobne kawałki.
  • Aktualizuj oprogramowanie telefonu i komputera. Powiadomienia o „nowej wersji systemu” to Twoje mury obronne.

Co zrobić, żeby spać spokojnie?

● Zastrzeż swój PESEL. Zrobisz to w aplikacji mObywatel. Od tego momentu nikt nie weźmie na Ciebie kredytu, bo instytucja finansowa zobaczy „czerwone światło”. Zastrzeżenie możesz cofnąć w każdej chwili.

● Utraciłeś dowód? Działaj szybciej niż złodziej. Zgłoś to jak najszybciej w urzędzie gminy, przez Internet lub w aplikacji mObywatel. Możesz też zgłosić sprawę na Policji lub dokonać zastrzeżenia bezpośrednio w banku w systemie Dokumenty Zastrzeżone.

A Ty? Kiedy ostatnio zniszczyłeś umowy i rachunki przed ich wyrzuceniem do kosza? Kiedy zaktualizowałeś oprogramowanie chroniące Twój telefon lub komputer? Twoje bezpieczeństwo zależy także od Ciebie!

Dbaj o finanse – to się opłaca!

Infografiki

Podcast wideo

Dlaczego warto prowadzić budżet osobisty - prof. Witold Orłowski

Transkrypcja filmu

Kamil Kuć: Jest takie zjawisko paranormalne, które dotyka miliony Polaków: co miesiąc pieniądze znikają. No coś niesamowitego! Zarabiamy więcej niż pięć lat temu, a trzydziestego czy piątego już i tak zaglądamy na konto absolutnie z tym samym zdziwieniem – gdzie to się wszystko podziało? Po prostu tego nie ma. Wydaje mi się, że musi być jakieś lepsze wytłumaczenie niż: „no, zniknęło i tyle”. Ja nazywam się Kamil Kuć – Dbaj o finanse, a tego wyjaśnienia będę szukał razem z profesorem Witoldem Orłowskim – ekonomistą, nauczycielem akademickim i doradcą ekonomicznym. Dzień dobry!


Prof. Witold Orłowski: Dzień dobry, witam.


Kamil Kuć: Spróbujmy w takim razie rozwiązać tę zagadkę. Zarabiamy więcej, a pieniędzy nie przybywa. Kto jest sprawcą? Mam wrażenie, że ciągłe mówienie o inflacji w tym kontekście jest bardzo wygodnym wytłumaczeniem: „nie mam pieniędzy, bo inflacja idzie, wszystko drożeje”. Tak naprawdę to nigdy my nie jesteśmy temu winni.


Prof. Witold Orłowski: No bo nie jesteśmy winni temu, oczywiście.


Kamil Kuć: No, nie jesteśmy winni inflacji.


Prof. Witold Orłowski: Ani temu, że pieniędzy jest zawsze mniej, niż by się chciało. Tutaj jest parę zjawisk. Oczywiście nie jestem psychologiem, ale mogę się domyślać. Po pierwsze, tych pieniędzy zawsze chciałoby się wydać więcej, niż się ma, prawda? Kuszą te rzeczy dookoła i zawsze pojawia się wrażenie, że tak jest.


Kamil Kuć: Powiedzmy szczerze, że tu praktycznie nie ma górnego limitu.


Prof. Witold Orłowski: Tu nie ma górnego limitu. Co więcej, druga strona tego zjawiska jest taka, że jak zarabiamy więcej, to jednocześnie na więcej nas stać, ale nigdy nie będziemy w stanie kupić wszystkiego, co chcemy. Kiedy mamy trochę więcej pieniędzy, rozglądamy się dalej i cały czas mówimy: „No, tych pieniędzy jest za mało”. No chyba że rzeczywiście ktoś nam je ukradł – może inflacja, bo mówią mi, że więcej zarabiam, a ja cały czas chciałbym jeszcze kupić to, to i to. I brakuje. Psychologowie mówią w tym kontekście o tak zwanych aspiracjach konsumpcyjnych: z jednej strony rosną nam dochody i zarabiamy więcej, ale z drugiej – jak już zarabiamy więcej, to mamy ochotę jeszcze więcej kupować. I w efekcie tych pieniędzy zawsze jest trochę mniej, niż wynosi nasza potrzeba.


Kamil Kuć: Świetnym przykładem jest to, że mamy na świecie milionerów i miliarderów. To nie jest tak, że oni przestają zarabiać pieniądze – cały czas chcą zarabiać więcej.


Prof. Witold Orłowski: O tym lepiej nie rozmawiajmy, bo chyba żaden z nas nie ma takich doświadczeń. Pytanie, czy jest w ogóle jakaś kwota dochodów, od której człowiek naprawdę może kupić już wszystko i staje się to raczej rodzajem sportu.


Kamil Kuć: Ale w dalszym ciągu gromadzi.


Prof. Witold Orłowski: No tak, jak ma dziesięć miliardów, to dlaczego ma nie mieć dwunastu i tak dalej? Wtedy to już jest kwestia innej satysfakcji. Ona oczywiście nie wynika już z samych towarów, które za to kupujemy, bo co więcej można kupić? Są po prostu ludzie, którzy mają ciąg do samego zarabiania pieniędzy.


Kamil Kuć: Wydaje mi się, że wszystko sprowadza się do tego, że my jako ludzie po prostu lubimy wydawać pieniądze. Wydawanie stało się wręcz lekiem na wszystko: na zły humor, na nudę, na poczucie, że „dzisiaj sobie zasłużyłem, więc sprawię sobie prezent”. Mamy więc lek, na który receptę wypisujemy sobie sami, i działa absolutnie na wszystko. A te recepty się nie kończą, bo sami możemy je wystawiać.


Prof. Witold Orłowski: Możemy, póki starczy papieru – chociaż teraz są już elektroniczne. Z jednej strony jest w tym element normalności: sprawia nam satysfakcję kupowanie dóbr, które pomagają zaspokoić nasze potrzeby. Z drugiej strony pojawia się element już niekoniecznie związany z samym zaspokajaniem potrzeb. Zupełnie szczerze, nie chcę wymieniać marek samochodów, ale między dobrej klasy autem kosztującym 100 czy 150 tysięcy złotych a modelem superluksusowym za milion złotych naprawdę nie ma pięcio-, sześcio- czy siedmiokrotnej różnicy w jakości. Za te kolejne pieniądze dostaje się już bardzo niewiele. Ekonomiści zwracają uwagę, że ludzie wydają pieniądze nie tylko po to, by zaspokoić potrzebę – bo przy nowym aucie za 150 tysięcy mają ją w pełni zaspokojoną – ale też dla prestiżu: żeby sąsiedzi zazdrościli, żeby lepiej się poczuć, dowartościować i tak dalej. Pieniądz i wydatki pełnią więc różną rolę. To nie jest tylko czyste zaspokajanie potrzeb. Czasem ludzie mówią: „Jest mi źle, muszę coś kupić, to na pewno poprawi mi się humor”. To są właśnie zakupy emocjonalne.


Kamil Kuć: Jak rozpoznać u siebie, że kupujemy emocjonalnie? Co zrobić, żeby się tego wystrzegać, a jednak dalej kupować, tylko rozważnie?


Prof. Witold Orłowski: Powiedziałbym tak: każdy może kupować to, co chce. Jeśli komuś strasznie zależy na samochodzie konkretnej marki, żeby sąsiedzi zazdrościli – w porządku, kupuje sobie prestiż. Natomiast wystrzegać należy się zakupów ponad własne możliwości, których nie powinno się robić, a robi się je tylko dlatego, że coś nas skusiło. To są zakupy powodowane impulsem. Coś nam się strasznie spodobało, kupujemy, wracamy do domu i dopiero wtedy zadajemy sobie pytanie, po co właściwie to kupiliśmy.


Kamil Kuć: I w sumie nie było mnie na to stać...


Prof. Witold Orłowski: Właśnie: po pierwsze nie było nas stać, a po drugie okazuje się, że ta rzecz ani nie jest nam potrzebna, ani nie sprawia żadnej satysfakcji. Niezależnie od tego, ile ma się pieniędzy, trzeba zachować zdrowy rozsądek i starać się myśleć w trakcie zakupów. Zadać sobie pytanie: „Czy to jest mi na pewno potrzebne?”. Proszę zwrócić uwagę, że sklepy doskonale na tym korzystają. Przy kasach stoi cała masa drobiazgów, których normalnie byśmy nie kupili, ale kuszą, gdy stoimy w kolejce – ładnie wyglądają i są pod ręką. Handel wie, że często kupujemy pod wpływem impulsu.


Kamil Kuć: I często to wykorzystuje.


Prof. Witold Orłowski: Wykorzystuje to i specjalnie wystawia rzeczy podatne na taki impuls. Na co mi kolejna guma do żucia, skoro mam już trzy opakowania w samochodzie? Stoję przy kasie, ładnie wygląda, myślę: „Fajna ta guma, może już mi się skończyła w aucie? Wezmę na wszelki wypadek”. Trzeba się pilnować. Z powodu gumy do żucia nikt nie zbankrutuje, ale jeśli kupujemy w ten sposób bezrefleksyjnie, możemy grubo przesadzić. Guma to pestka, ale przecież idziemy do sklepu po sprzęt RTV. Wiemy, jakiej wielkości telewizor chcemy kupić, a sprzedawca mówi: „Proszę pana, po co taki? Tu jest 60 cali, a tamten model jeszcze sam gotuje i śpiewa piosenki w nocy”. Wielu z nas wpada w pułapkę: planujemy wydać, strzelam, dwa tysiące złotych, a wychodzimy ze sprzętem za pięć tysięcy, bo daliśmy się skusić kolejnymi bajerami. Warto robić zakupy na chłodno. Zanim damy się skusić, zapiszmy sobie, czego naprawdę potrzebujemy. Dotyczy to zarówno telewizora, jak i codziennych zakupów spożywczych – warto iść z listą, zamiast ulegać promocjom w stylu: „Kup trzy opakowania, będzie taniej”. Potem mąż wraca dumny: „Kupiłem trzy opakowania!”. „Ale po co nam trzy?”. „Bo było taniej”. Tyle że jedno wyrzucimy, bo się zmarnuje. Róbmy zakupy wtedy, kiedy nie jesteśmy podatni na impulsy wymykające się rozumowi. Zróbmy listę, zamiast dawać się wodzić za nos hasłami, że za kolejne 500 zł dostaniemy coś jeszcze.


Kamil Kuć: I tutaj chciałbym przejść do spokojnego planowania wydatków. Każdy z nas powinien mieć kontrolę nad swoimi finansami, żeby ograniczać zakupy emocjonalne i wydawać odpowiedzialnie. Mam jednak wrażenie, że hasło „prowadzenie budżetu domowego” brzmi trochę jak dieta: wiadomo, że trzeba, ale samo słowo psuje humor. Prowadzenie budżetu domowego... to jest taki kaganiec, który gdzieś tam...


Prof. Witold Orłowski: To w ogóle brzmi tak paskudnie: „budżet domowy”. Od razu wiadomo, że będzie ograniczanie, że będzie zaciskanie pasa.


Kamil Kuć: Tak. Czy da się to w ogóle odwrócić o 180 stopni, żeby ktoś podszedł do tego pozytywnie?


Prof. Witold Orłowski: Po pierwsze, nie nazywajmy tego budżetem domowym, tylko planem wydatków. Wtedy brzmi to znacznie lepiej i nie kojarzy się od razu z oszczędzaniem i ograniczaniem. Warto planować wydatki z różnych powodów. Jeśli planujemy wydatki i budżet, możemy na przykład rozpisać koszty ponoszone w dłuższym okresie, płacone w ratach czy raz do roku – jak ubezpieczenie samochodu. Wiemy dokładnie, kiedy nastąpi płatność, i jesteśmy na to przygotowani, zamiast być zaskoczonym faktem, że akurat w tym miesiącu mamy kumulację jednorazowych wydatków. Druga sprawa: to pozwala nam pilnować rozsądku. Mamy zaplanowany telewizor za trzy tysiące i jak idziemy do sklepu, to kupujemy za trzy tysiące – nawet jeśli sprzedawca przekonuje: „Proszę pana, tu jest model za siedem tysięcy, przeceniony o dwa tysiące, zrobi pan wspaniały interes”. Ostatecznie kupilibyśmy sprzęt za pięć tysięcy zamiast za trzy. Warto się zastanowić. Oszczędność jest cnotą i jeśli chcemy odłożyć na coś większego, na przykład na lipcowe wakacje, plan pozwala zapisać potrzebną kwotę i na nią odkładać, ograniczając inne wydatki. Choć z drugiej strony niewiele rodzin naprawdę siada z ołówkiem w ręku i robi taki plan wydatków.


Kamil Kuć: Powiem szczerze, sprawdziłem, ile osób wciąż zapisuje wydatki na kartce – w zeszycie i długopisem. Bo można to robić w Excelu, ale w zapisywaniu w zeszycie nie ma nic złego.


Sprawdź nasze kalkulatory

Kalkulator procentu składanego

Kalkulator procentu składanego

Zobacz różnicę między procentem prostym a składanym i sprawdź, jak rośnie kapitał w czasie.

Kalkulator odsetek

Kalkulator odsetek

Policz, zanim otworzysz lokatę

Kalkulator poduszki bezpieczeństwa

Kalkulator poduszki bezpieczeństwa

Poduszka finansowa przyda się każdemu — sprawdź, ile odłożyć i kiedy uda się ją zebrać.

Kalkulator budżetu osobistego

Kalkulator budżetu osobistego

Wpisz dochody, wydatki i oszczędności a my policzymy, ile naprawdę zostaje Ci na koniec miesiąca.

Oszustwa finansowe, cyberprzestępstwa

Fałszywy SMS o dopłacie do paczki, telefon od rzekomego pracownika banku czy wiadomość z informacją o wyjątkowej okazji inwestycyjnej – takie sytuacje zdarzają się coraz częściej.

Oszuści potrafią skutecznie podszywać się pod zaufane instytucje i osoby. Dlatego wiele prób oszustwa na pierwszy rzut oka wygląda całkowicie wiarygodnie. Z tego powodu wiele osób orientuje się, że padło ofiarą oszustwa dopiero wtedy, gdy pieniądze znikną z konta lub ktoś wykorzysta ich dane.

Oszuści nie atakują wyłącznie za pomocą komputerów i telefonów. Znacznie częściej próbują wykorzystać emocje, pośpiech i nieuwagę. Strach, presja czasu lub obietnica szybkiej korzyści potrafią skutecznie utrudnić racjonalną ocenę sytuacji. To dlatego tak ważna jest ostrożność i umiejętność rozpoznawania sygnałów ostrzegawczych.

W ramach tego tematu pokażemy ci na przykładach, jakie są najczęstsze rodzaje oszustw finansowych i cyberprzestępstw oraz jak oszuści działają w praktyce. Dowiesz się, czym jest kradzież tożsamości i jak chronić swoje dane osobowe w codziennym życiu. Zobaczysz również, dlaczego warto dbać o bezpieczeństwo nie tylko w Internecie, ale także poza nim.

Wyjaśnimy, jakimi metodami posługują się oszuści i w jaki sposób próbują wpływać na decyzje swoich ofiar. Dowiesz się, jakie sygnały powinny wzbudzić twoją czujność, nawet jeśli wiadomość, strona internetowa lub rozmowa telefoniczna wyglądają całkiem wiarygodnie.

Przyjrzymy się również temu, jakie prawa przysługują konsumentom i jakie możliwości ochrony są dostępne w przypadku problemów w relacjach z pożyczkodawcą. Dowiesz się też, gdzie zgłaszać oszustwa i jakie działania warto podjąć, aby ograniczyć ich skutki, jeśli już do nich dojdzie.

Dzięki temu łatwiej rozpoznasz zagrożenia i unikniesz sytuacji, które mogą prowadzić do utraty twoich pieniędzy lub danych osobowych. W świecie cyfrowym wiedza, ostrożność i nawyk weryfikowania informacji należą do najskuteczniejszych form ochrony.

Z czasem znajdziesz tu więcej materiałów, które pomogą Ci lepiej zrozumieć ten temat w praktyce.

Dbaj o finanse – to się opłaca!

Obejrzyj film

Cyberprzestępstwa finansowe – błąd, który kosztuje

Transkrypcja filmu

Mimo ostrzeżeń w mediach, ludzie wciąż oddają oszustom oszczędności życia. Fałszywy SMS od kuriera o „dopłacie do paczki” czy telefon od rzekomego „konsultanta bankowego” to cyberprzestępstwa, które wyglądają niewinnie. Dlatego tak łatwo dajemy się złapać w sieć. Przestępcy hakują nasze emocje. Przekonanie, że ten problem dotyczy tylko osób starszych to kosztowny błąd. Jakie jeszcze błędy popełniamy?

● 1. Działanie w amoku i pośpiechu. Strach przed utratą pieniędzy, sztucznie wywołana presja czasu albo obietnica wyjątkowej okazji – to flagowe triki oszustów. Gdy ktoś żąda od ciebie natychmiastowej decyzji, przelewu blikiem czy instalacji aplikacji to znak, że należy zakończyć rozmowę. Emocje są najgorszym doradcą.

● 2. Brak weryfikacji. Logo w mailu wygląda identycznie, a numer telefonu na ekranie smartfona wyświetla się jako „Infolinia Banku” – w dzisiejszych czasach to nic pewnego. Jeśli coś wydaje ci się podejrzane rozłącz się!

● 3. Paraliż i brak reakcji. Jeśli zorientujesz się, że padłeś ofiarą cyberprzestępstwa, liczy się każda sekunda. Skontaktuj się z bankiem i zablokuj karty oraz dostęp do bankowości. To szansa na uratowanie chociaż części pieniędzy.

A Ty? Kończysz rozmowę gdy rzekomy pracownik banku prosi cię o podanie loginu lub hasła? W wirtualnym świecie luksus bezgranicznego zaufania nie istnieje. Chroń swoje dane logowania tak, jak chronisz klucze do własnego domu.

Dbaj o finanse – to się opłaca!

Obejrzyj film

Twój PESEL ma życie, o którym nie wiesz, czyli błąd, który kosztuje

Transkrypcja filmu

Wyobraź sobie, że pijesz spokojnie poranną kawę, a ktoś – posługując się twoimi danymi próbuje wyłudzić pożyczkę. Brzmi jak scenariusz kiepskiego dreszczowca?

Twoje dane – PESEL, numer i seria dowodu osobistego czy login do banku lub SKOKu – w rękach oszusta to klucz do sejfu z twoimi oszczędnościami. Na co uważać, aby nie popełniać błędów?

● Zasada ograniczonego zaufania. Banki, SKOKi, urzędy i policja nigdy nie proszą o loginy i hasła. Jeśli ktoś twierdzi inaczej – zakończ rozmowę.

● Bezpieczeństwo na piątkę, czyli 5 kluczowych zasad

  • Nie podawaj danych bez wyraźnej potrzeby – np. PESELu, serii i numeru dowodu osobistego. Loginów i haseł nie podawaj nigdy!
  • Nie publikuj zdjęć dokumentów w sieci.
  • Nie zostawiaj dokumentów tożsamości np. w wypożyczalni rowerów czy na siłowni.
  • Stara umowa trafia do kosza? Tylko jeśli najpierw pociąłeś ją na bardzo drobne kawałki.
  • Aktualizuj oprogramowanie telefonu i komputera. Powiadomienia o „nowej wersji systemu” to Twoje mury obronne.

Co zrobić, żeby spać spokojnie?

● Zastrzeż swój PESEL. Zrobisz to w aplikacji mObywatel. Od tego momentu nikt nie weźmie na Ciebie kredytu, bo instytucja finansowa zobaczy „czerwone światło”. Zastrzeżenie możesz cofnąć w każdej chwili.

● Utraciłeś dowód? Działaj szybciej niż złodziej. Zgłoś to jak najszybciej w urzędzie gminy, przez Internet lub w aplikacji mObywatel. Możesz też zgłosić sprawę na Policji lub dokonać zastrzeżenia bezpośrednio w banku w systemie Dokumenty Zastrzeżone.

A Ty? Kiedy ostatnio zniszczyłeś umowy i rachunki przed ich wyrzuceniem do kosza? Kiedy zaktualizowałeś oprogramowanie chroniące Twój telefon lub komputer? Twoje bezpieczeństwo zależy także od Ciebie!

Dbaj o finanse – to się opłaca!

Infografiki

Podcast wideo

Dlaczego warto prowadzić budżet osobisty - prof. Witold Orłowski

Transkrypcja filmu

Kamil Kuć: Jest takie zjawisko paranormalne, które dotyka miliony Polaków: co miesiąc pieniądze znikają. No coś niesamowitego! Zarabiamy więcej niż pięć lat temu, a trzydziestego czy piątego już i tak zaglądamy na konto absolutnie z tym samym zdziwieniem – gdzie to się wszystko podziało? Po prostu tego nie ma. Wydaje mi się, że musi być jakieś lepsze wytłumaczenie niż: „no, zniknęło i tyle”. Ja nazywam się Kamil Kuć – Dbaj o finanse, a tego wyjaśnienia będę szukał razem z profesorem Witoldem Orłowskim – ekonomistą, nauczycielem akademickim i doradcą ekonomicznym. Dzień dobry!


Prof. Witold Orłowski: Dzień dobry, witam.


Kamil Kuć: Spróbujmy w takim razie rozwiązać tę zagadkę. Zarabiamy więcej, a pieniędzy nie przybywa. Kto jest sprawcą? Mam wrażenie, że ciągłe mówienie o inflacji w tym kontekście jest bardzo wygodnym wytłumaczeniem: „nie mam pieniędzy, bo inflacja idzie, wszystko drożeje”. Tak naprawdę to nigdy my nie jesteśmy temu winni.


Prof. Witold Orłowski: No bo nie jesteśmy winni temu, oczywiście.


Kamil Kuć: No, nie jesteśmy winni inflacji.


Prof. Witold Orłowski: Ani temu, że pieniędzy jest zawsze mniej, niż by się chciało. Tutaj jest parę zjawisk. Oczywiście nie jestem psychologiem, ale mogę się domyślać. Po pierwsze, tych pieniędzy zawsze chciałoby się wydać więcej, niż się ma, prawda? Kuszą te rzeczy dookoła i zawsze pojawia się wrażenie, że tak jest.


Kamil Kuć: Powiedzmy szczerze, że tu praktycznie nie ma górnego limitu.


Prof. Witold Orłowski: Tu nie ma górnego limitu. Co więcej, druga strona tego zjawiska jest taka, że jak zarabiamy więcej, to jednocześnie na więcej nas stać, ale nigdy nie będziemy w stanie kupić wszystkiego, co chcemy. Kiedy mamy trochę więcej pieniędzy, rozglądamy się dalej i cały czas mówimy: „No, tych pieniędzy jest za mało”. No chyba że rzeczywiście ktoś nam je ukradł – może inflacja, bo mówią mi, że więcej zarabiam, a ja cały czas chciałbym jeszcze kupić to, to i to. I brakuje. Psychologowie mówią w tym kontekście o tak zwanych aspiracjach konsumpcyjnych: z jednej strony rosną nam dochody i zarabiamy więcej, ale z drugiej – jak już zarabiamy więcej, to mamy ochotę jeszcze więcej kupować. I w efekcie tych pieniędzy zawsze jest trochę mniej, niż wynosi nasza potrzeba.


Kamil Kuć: Świetnym przykładem jest to, że mamy na świecie milionerów i miliarderów. To nie jest tak, że oni przestają zarabiać pieniądze – cały czas chcą zarabiać więcej.


Prof. Witold Orłowski: O tym lepiej nie rozmawiajmy, bo chyba żaden z nas nie ma takich doświadczeń. Pytanie, czy jest w ogóle jakaś kwota dochodów, od której człowiek naprawdę może kupić już wszystko i staje się to raczej rodzajem sportu.


Kamil Kuć: Ale w dalszym ciągu gromadzi.


Prof. Witold Orłowski: No tak, jak ma dziesięć miliardów, to dlaczego ma nie mieć dwunastu i tak dalej? Wtedy to już jest kwestia innej satysfakcji. Ona oczywiście nie wynika już z samych towarów, które za to kupujemy, bo co więcej można kupić? Są po prostu ludzie, którzy mają ciąg do samego zarabiania pieniędzy.


Kamil Kuć: Wydaje mi się, że wszystko sprowadza się do tego, że my jako ludzie po prostu lubimy wydawać pieniądze. Wydawanie stało się wręcz lekiem na wszystko: na zły humor, na nudę, na poczucie, że „dzisiaj sobie zasłużyłem, więc sprawię sobie prezent”. Mamy więc lek, na który receptę wypisujemy sobie sami, i działa absolutnie na wszystko. A te recepty się nie kończą, bo sami możemy je wystawiać.


Prof. Witold Orłowski: Możemy, póki starczy papieru – chociaż teraz są już elektroniczne. Z jednej strony jest w tym element normalności: sprawia nam satysfakcję kupowanie dóbr, które pomagają zaspokoić nasze potrzeby. Z drugiej strony pojawia się element już niekoniecznie związany z samym zaspokajaniem potrzeb. Zupełnie szczerze, nie chcę wymieniać marek samochodów, ale między dobrej klasy autem kosztującym 100 czy 150 tysięcy złotych a modelem superluksusowym za milion złotych naprawdę nie ma pięcio-, sześcio- czy siedmiokrotnej różnicy w jakości. Za te kolejne pieniądze dostaje się już bardzo niewiele. Ekonomiści zwracają uwagę, że ludzie wydają pieniądze nie tylko po to, by zaspokoić potrzebę – bo przy nowym aucie za 150 tysięcy mają ją w pełni zaspokojoną – ale też dla prestiżu: żeby sąsiedzi zazdrościli, żeby lepiej się poczuć, dowartościować i tak dalej. Pieniądz i wydatki pełnią więc różną rolę. To nie jest tylko czyste zaspokajanie potrzeb. Czasem ludzie mówią: „Jest mi źle, muszę coś kupić, to na pewno poprawi mi się humor”. To są właśnie zakupy emocjonalne.


Kamil Kuć: Jak rozpoznać u siebie, że kupujemy emocjonalnie? Co zrobić, żeby się tego wystrzegać, a jednak dalej kupować, tylko rozważnie?


Prof. Witold Orłowski: Powiedziałbym tak: każdy może kupować to, co chce. Jeśli komuś strasznie zależy na samochodzie konkretnej marki, żeby sąsiedzi zazdrościli – w porządku, kupuje sobie prestiż. Natomiast wystrzegać należy się zakupów ponad własne możliwości, których nie powinno się robić, a robi się je tylko dlatego, że coś nas skusiło. To są zakupy powodowane impulsem. Coś nam się strasznie spodobało, kupujemy, wracamy do domu i dopiero wtedy zadajemy sobie pytanie, po co właściwie to kupiliśmy.


Kamil Kuć: I w sumie nie było mnie na to stać...


Prof. Witold Orłowski: Właśnie: po pierwsze nie było nas stać, a po drugie okazuje się, że ta rzecz ani nie jest nam potrzebna, ani nie sprawia żadnej satysfakcji. Niezależnie od tego, ile ma się pieniędzy, trzeba zachować zdrowy rozsądek i starać się myśleć w trakcie zakupów. Zadać sobie pytanie: „Czy to jest mi na pewno potrzebne?”. Proszę zwrócić uwagę, że sklepy doskonale na tym korzystają. Przy kasach stoi cała masa drobiazgów, których normalnie byśmy nie kupili, ale kuszą, gdy stoimy w kolejce – ładnie wyglądają i są pod ręką. Handel wie, że często kupujemy pod wpływem impulsu.


Kamil Kuć: I często to wykorzystuje.


Prof. Witold Orłowski: Wykorzystuje to i specjalnie wystawia rzeczy podatne na taki impuls. Na co mi kolejna guma do żucia, skoro mam już trzy opakowania w samochodzie? Stoję przy kasie, ładnie wygląda, myślę: „Fajna ta guma, może już mi się skończyła w aucie? Wezmę na wszelki wypadek”. Trzeba się pilnować. Z powodu gumy do żucia nikt nie zbankrutuje, ale jeśli kupujemy w ten sposób bezrefleksyjnie, możemy grubo przesadzić. Guma to pestka, ale przecież idziemy do sklepu po sprzęt RTV. Wiemy, jakiej wielkości telewizor chcemy kupić, a sprzedawca mówi: „Proszę pana, po co taki? Tu jest 60 cali, a tamten model jeszcze sam gotuje i śpiewa piosenki w nocy”. Wielu z nas wpada w pułapkę: planujemy wydać, strzelam, dwa tysiące złotych, a wychodzimy ze sprzętem za pięć tysięcy, bo daliśmy się skusić kolejnymi bajerami. Warto robić zakupy na chłodno. Zanim damy się skusić, zapiszmy sobie, czego naprawdę potrzebujemy. Dotyczy to zarówno telewizora, jak i codziennych zakupów spożywczych – warto iść z listą, zamiast ulegać promocjom w stylu: „Kup trzy opakowania, będzie taniej”. Potem mąż wraca dumny: „Kupiłem trzy opakowania!”. „Ale po co nam trzy?”. „Bo było taniej”. Tyle że jedno wyrzucimy, bo się zmarnuje. Róbmy zakupy wtedy, kiedy nie jesteśmy podatni na impulsy wymykające się rozumowi. Zróbmy listę, zamiast dawać się wodzić za nos hasłami, że za kolejne 500 zł dostaniemy coś jeszcze.


Kamil Kuć: I tutaj chciałbym przejść do spokojnego planowania wydatków. Każdy z nas powinien mieć kontrolę nad swoimi finansami, żeby ograniczać zakupy emocjonalne i wydawać odpowiedzialnie. Mam jednak wrażenie, że hasło „prowadzenie budżetu domowego” brzmi trochę jak dieta: wiadomo, że trzeba, ale samo słowo psuje humor. Prowadzenie budżetu domowego... to jest taki kaganiec, który gdzieś tam...


Prof. Witold Orłowski: To w ogóle brzmi tak paskudnie: „budżet domowy”. Od razu wiadomo, że będzie ograniczanie, że będzie zaciskanie pasa.


Kamil Kuć: Tak. Czy da się to w ogóle odwrócić o 180 stopni, żeby ktoś podszedł do tego pozytywnie?


Prof. Witold Orłowski: Po pierwsze, nie nazywajmy tego budżetem domowym, tylko planem wydatków. Wtedy brzmi to znacznie lepiej i nie kojarzy się od razu z oszczędzaniem i ograniczaniem. Warto planować wydatki z różnych powodów. Jeśli planujemy wydatki i budżet, możemy na przykład rozpisać koszty ponoszone w dłuższym okresie, płacone w ratach czy raz do roku – jak ubezpieczenie samochodu. Wiemy dokładnie, kiedy nastąpi płatność, i jesteśmy na to przygotowani, zamiast być zaskoczonym faktem, że akurat w tym miesiącu mamy kumulację jednorazowych wydatków. Druga sprawa: to pozwala nam pilnować rozsądku. Mamy zaplanowany telewizor za trzy tysiące i jak idziemy do sklepu, to kupujemy za trzy tysiące – nawet jeśli sprzedawca przekonuje: „Proszę pana, tu jest model za siedem tysięcy, przeceniony o dwa tysiące, zrobi pan wspaniały interes”. Ostatecznie kupilibyśmy sprzęt za pięć tysięcy zamiast za trzy. Warto się zastanowić. Oszczędność jest cnotą i jeśli chcemy odłożyć na coś większego, na przykład na lipcowe wakacje, plan pozwala zapisać potrzebną kwotę i na nią odkładać, ograniczając inne wydatki. Choć z drugiej strony niewiele rodzin naprawdę siada z ołówkiem w ręku i robi taki plan wydatków.


Kamil Kuć: Powiem szczerze, sprawdziłem, ile osób wciąż zapisuje wydatki na kartce – w zeszycie i długopisem. Bo można to robić w Excelu, ale w zapisywaniu w zeszycie nie ma nic złego.


Sprawdź nasze kalkulatory

Kalkulator procentu składanego

Kalkulator procentu składanego

Zobacz różnicę między procentem prostym a składanym i sprawdź, jak rośnie kapitał w czasie.

Kalkulator odsetek

Kalkulator odsetek

Policz, zanim otworzysz lokatę

Kalkulator poduszki bezpieczeństwa

Kalkulator poduszki bezpieczeństwa

Poduszka finansowa przyda się każdemu — sprawdź, ile odłożyć i kiedy uda się ją zebrać.

Kalkulator budżetu osobistego

Kalkulator budżetu osobistego

Wpisz dochody, wydatki i oszczędności a my policzymy, ile naprawdę zostaje Ci na koniec miesiąca.

Podtematy w tym temacie

Wybierz podtemat, aby przejść do odpowiedniej strony

Podtematy w tym temacie

Wybierz podtemat, aby przejść do odpowiedniej strony

Sprawdź pozostałe tematy

Ikona działu: Podstawy cyberbezpieczeństwa finansów osobistych

Podstawy cyberbezpieczeństwa finansów osobistych

Sprawdź

Zobacz wszystkie tematy

Sprawdź pozostałe tematy

Ikona działu: Podstawy cyberbezpieczeństwa finansów osobistych

Podstawy cyberbezpieczeństwa finansów osobistych

Sprawdź

Zobacz wszystkie tematy

Wypełnij ankietę

Poświęć chwilę na krótką ocenę. Twoja opinia pomaga nam rozwijać materiały i lepiej dopasowywać treści do potrzeb odbiorców.

Wypełnij ankietę

Poświęć chwilę na krótką ocenę. Twoja opinia pomaga nam rozwijać materiały i lepiej dopasowywać treści do potrzeb odbiorców.

Sfinansowano ze środków Funduszu Edukacji Finansowej, którego dysponentem jest Minister Finansów i Gospodarki. Realizatorem Zadania jest Fundacja Warszawski Instytut Bankowości.

Otwiera zewnętrzny link.